Ewangeliczny Związek Braterski w RP
Dopalacze - www.ezb-szczecinek.pl

Dopalacze

Zwycięstwo nad Dopalaczami

images

„Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej wolności żyli” Ap. Paweł Redakcja mgr Estera Skworcz-Bednarska Zwycięstwo nad dopalaczami „Poselstwo Pokoju” Szczecinek 2015 CO TO SĄ „DOPALACZE”? „Dopalacz”, czy „dopalacze” to termin nie posiadający charakteru naukowego. Początkowo używano go potocznie, dla nazwania grupy różnych substancji lub ich mieszanek o działaniu psychoaktywnym, nie znajdujących się na liście substancji kontrolowanych przepisami ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Do września 2010 roku sprzedaż ww. substancji i ich mieszanek w Polsce odbywała się za pośrednictwem wyspecjalizowanych sklepów stacjonarnych i internetowych. W obecnym stanie prawnym na mocy ustawy z dnia 27 listopada 2010 roku o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, sprzedaż tzw. „dopalaczy” określonych przez ustawodawcę jako środki zastępcze jest zakazana na terenie RP. Przed zmianami prawnymi zakazującymi sprzedaży „dopalaczy”, na stronach sklepów internetowych zamieszczane były informacje na temat badań rzekomo potwierdzających brak szkodliwości określonej substancji. Sprzedawcy twierdzili, że przynajmniej niektóre „dopalacze” były bezpieczną alternatywą dla szkodliwych efektów nielegalnych i uzależniających narkotyków. Podczas gdy w rzeczywistości informacje z badań dotyczyły jedynie faktu, że nie zawierają one substancji objętych w tamtym czasie kontrolą prawną, co absolutnie nie było równoznaczne z tym, że oferowane produkty były bezpieczne dla użytkowników. Nie ma i nie było zatem mowy o żadnym certyfikacie bezpieczeństwa używania. Prawdą jest, że liczba wiarygodnych badań i analiz na temat „dopalaczy”, w większości będących nowo zsyntetyzowanymi substancjami, jest ograniczona. Zapewne wiesz, że zanim nowa substancja trafi do rąk lekarzy i wejdzie do powszechnego użytku jako lek, musi przejść wszechstronne testy laboratoryjne, próby na zwierzętach doświadczalnych i trzy fazy badań z udziałem ludzi, czyli badań klinicznych. Od zsyntetyzowania biologicznie aktywnego związku do pojawienia się leku na rynku upływa z reguły kilkanaście lat, a koszty badań przedklinicznych i trzech faz klinicznych szacuje się obecnie na kilkaset milionów dolarów. Czy przypuszczasz, że producenci dopalaczy zadają sobie tyle trudu, by stosować tę procedurę? Ponadto ostatnie analizy laboratoryjne ujawniły, że produkty sprzedawane jako tzw. „dopalacze” poza nowymi substancjami psychoaktywnymi zawierały wiele zanieczyszczeń świadczących o niskiej jakości i dużej przypadkowości procesu produkcyjnego. Ponadto w analizach stwierdzono, że w niektórych próbkach „dopalaczy” znajdowały się leki oraz substancje nielegalne. W ostatnim kwartale 2010 r. odnotowano ponad 300 zgłoszeń do szpitali toksykologicznych spowodowanych używaniem „dopalaczy”. Czy nie jest tak, że swoje „wynalazki” producenci „dopalaczy” testują na Tobie? Na opakowaniach „dopalaczy” widnieją wyraźne ostrzeżenia: „Nie do spożycia przez ludzi”. Na niektórych opakowaniach można znaleźć także informację by „w przypadku spożycia niezwłocznie udać się do lekarza”. „Dopalacze” sprzedawane są jako „produkty kolekcjonerskie”, co znaczy, że oferta adresowana jest do kolekcjonerów tabletek, którzy umieszczają je w klaserach i trzymają na półkach, obok kolekcji znaczków czy monet. Skoro produkty są bezpieczne, przebadane i legalne, dlaczego nie zostały zarejestrowane do spożycia przez ludzi? Często można usłyszeć opinię, że „dopalacze” są legalne w całej Europie, podczas gdy poziom kontroli nad substancjami zawartymi w „dopalaczach” w poszczególnych krajach jest różny. Istnieją w Europie takie kraje jak Holandia, które prowadzą politykę bardziej liberalną względem ww. substancji. Są także kraje, które prowadzą politykę bardziej restrykcyjną, a lista substancji zakazanych obejmuje bardzo szerokie ich spektrum, w tym także większość składników „dopalaczy” (np. Szwecja, Belgia, Irlandia, Polska). Ponadto większość krajów europejskich próbuje wprowadzić ograniczenia w dostępie do „dopalaczy”. Sposób wprowadzania tych ograniczeń jest realizowany inaczej w różnych krajach. W ostatnim czasie kilka państw, między innymi Polska oraz Irlandia, przyjęło nowe rozwiązania prawne zakazujące wprowadzenia do obrotu tzw. „dopalaczy”. Kilka kolejnych krajów (np. Rumunia, Węgry) poważnie zastanawia się nad wdrożeniem takich rozwiązań. Czy więc stwierdzenie, że „dopalacze” są legalne w Europie nie jest zatem trochę na wyrost? SZCZEGÓŁY O DOPALACZACH 1) BZP – (N-benzylopiperazyna) Działania niepożądane: Użytkownicy zgłaszają szereg objawów niepożądanych, takich jak: bóle brzucha, nudności, wymioty, bóle głowy, kołatanie serca, brak apetytu, stany lękowe, bezsenność, dziwne myśli, zmiany nastroju, dezorientację, rozdrażnienie oraz drgawki. Istnieją doniesienia kliniczne wskazujące na związki używania BZP z wystąpieniem silnego napadu drgawkowego (padaczkowego). Zagrożenia: Istnieją przesłanki, które świadczą o tym, że BZP może uzależniać. Używanie tej substancji może także spowodować odwodnienie organizmu i przyspieszenie tętna, obciążając tym samym układ krążenia. 2) Syntetyczne kanabinoidy Działania niepożądane: Można do nich zaliczyć: przyspieszone tętno, zawroty głowy, bóle w okolicy klatki piersiowej, problemy z oddychaniem, zmęczenie psychiczne i fizyczne, apatię, dekoncentrację, niemożność skupienia uwagi, lęki, urojenia, a także utratę przytomności. Zagrożenia: Badania laboratoryjne potwierdzają, że obecnie w „mieszankach ziołowych” występuje zazwyczaj więcej niż tylko jeden syntetyczny kanabinoid. Są to już raczej mieszanki różnych kanabinoidów, a negatywne konsekwencje zdrowotne wprowadzenia do organizmu jednocześnie kilku kanabinoidów, nie są dotąd znane. Dodatkowym zagrożeniem jest fakt, iż stężenie syntetycznych kanabinoidów w produktach typu „mieszanki” nie jest wystandaryzowane. Trudno jest zatem mieć pewność w jaki sposób zadziała na użytkownika ten sam produkt, nawet jeśli był już wcześniej wielokrotnie konsumowany. W roku 2010 odnotowano w Polsce potwierdzone przypadki hospitalizacji po używaniu mieszanek ziołowych. 3) Mefedron Działania niepożądane: Fizyczne: kołatanie serca, podniesienie ciśnienia tętniczego krwi, szczękościsk, oczopląs, podrażnienie śluzówek nosa, wzmożone pocenie się, ból i zawroty głowy, bóle w klatce piersiowej, drżenie rąk, nudności, drgawki i konwulsje, rozszerzenie źrenic, problemy z oddychaniem; Psychiczne: bardzo silna chęć zażycia kolejnych dawek, zaburzenie pamięci krótkotrwałej, gonitwa myśli i spadek koncentracji, rozdrażnienie, bezsenność, niepokój mogący przejść nawet w stany paranoidalne, huśtawka nastrojów, stany depresyjne, halucynacje i omamy. Zagrożenia: Szczególnie niebezpieczne wydaje się łączenie mefedronu z innymi substancjami stymulującymi i/lub podnoszącymi ciśnienie (w tym również z kofeiną), a także z alkoholem. Do tej pory odnotowano 1 przypadek śmiertelny bezpośrednio związany z użyciem mefedronu (w Szwecji) oraz 14 przypadków w Anglii, w których istniało duże prawdopodobieństwo, iż przyczyną zgonu mógł być mefedron. Mefedron jest substancją uzależniającą. 4) Mieszanki ziołowe Działania niepożądane: bóle głowy, bóle w okolicy klatki piersiowej, problemy z oddychaniem (płytki oddech), zmęczenie psychiczne i fizyczne, brak chęci do działania, problemy z koncentracją, stany lękowe (nasilające się przy wysokich dawkach). Zagrożenia: w opisie składu mieszanek ziołowych znaleźć można informacje, że ich poszczególne składniki są pochodzenia naturalnego i od wieków używane były w różnych rejonach świata w celach rytualnych. Pomimo tego jednak zdawać sobie sprawę z co najmniej kilku rzeczy: - Odkryto, że za efekt narkotyczny w znacznej części „mieszanek” odpowiadają tak naprawdę nie naturalne „ziółka”, a syntetyczne kanabinoidy, o których była wcześniej mowa. - Nawet jeśli poszczególne rośliny nie są tak szkodliwe jak np. amfetamina, i nawet jeśli nie uzależniają tak, jak np. heroina, nie znaczy to wcale, że ich mieszanie jest bezpieczne. Paląc mieszankę wprowadzasz do organizmu jednocześnie kilka różnych substancji o różnym, często przeciwstawnym działaniu. Jednoczesne oddziaływanie na organizm tych substancji może być bardzo niebezpieczne i nieprzewidywalne w skutkach. 5) Szałwia wieszcza Zagrożenia i działania niepożądane natury psychicznej: Palona szałwia działa krótko, ale bardzo silnie. U wielu palaczy mogą wystąpić ataki szału, łącznie z koszmarnymi halucynacjami i urojeniami (niektórzy użytkownicy donoszą o stanach podobnych do psychozy). Przypuszcza się, że podobnie jak niektóre inne halucynogeny (LSD, psylocybina), szałwia może indukować choroby psychiczne. Zagrożenia i działania niepożądane natury fizycznej: Bezpośrednio po zapaleniu, palący może zostać wprowadzony w stan, w którym całkowicie utraci kontrolę nad swoimi czynami. Trwa to stosunkowo krótko, ale wystarczająco długo, by wyrządzić sobie poważną krzywdę (wypadek, uszkodzenie ciała itd.). Ból głowy, spowodowany wdychaniem z dymem różnych produktów spalania, może utrzymywać się nawet kilka godzin po zażyciu. 6) Muchomor czerwony Działania niepożądane: Poza oczekiwanymi przez użytkownika objawami pojawia się szereg innych w postaci osłabienia, zmęczenia, zaburzeń równowagi, pocenia się, zawrotów głowy, szumu w uszach. Nierzadko pojawiają się zaburzenia żołądkowo-jelitowe, czyli nudności, wymioty, biegunka. Stwierdzono również przyspieszenie tętna, podwyższenie temperatury ciała nawet do 40 stopni, zaczerwienienie skóry, suchość w jamie ustnej. Po ich ustąpieniu może pojawić się niepamięć zdarzeń przed i w czasie zaburzeń świadomości. Zniesienie reakcji źrenic na światło przy silnym ich rozszerzeniu może doprowadzić do oślepienia. Zagrożenia: Może wystąpić głęboka śpiączka z obniżeniem ciśnienia krwi i zaburzeniami oddechu. 7) Kratom Działania niepożądane: wywołuje wymioty, wpływa na perystaltykę jelit, osłabia potencję seksualną, może spowodować brązowienie skóry. Zagrożenia: Przy częstym używaniu mogą wystąpić wszystkie konsekwencje przyjmowania opium, łącznie z uzależnieniem. Potęguje działanie innych środków psychoaktywnych, w tym pochodzenia naturalnego oraz leków. Obniża sprawność psychomotoryczną, czyli m. in. zdolność do prowadzenia pojazdów mechanicznych. 8) Powój hawajski Zagrożenia i działania niepożądane natury psychicznej: Istnieją doniesienia o wystąpieniu ostrych stanów psychotycznych, a nawet uporczywych myśli i działań samobójczych po zażyciu nasion powoju hawajskiego. Podobnie jak w przypadku wszystkich halucynogenów, działanie LSA jest nieprzewidywalne i poszczególne osoby mogą w bardzo odmienny sposób reagować na te same dawki powoju, a nawet dwie kolejne dawki przyjęte przez tę samą osobę mogą wywołać diametralnie różne objawy działania. Zagrożenia i działania niepożądane natury somatycznej: nudności, wymioty, biegunki, skurcze i bóle brzucha, trudności z oddychaniem, swędzenie i mrowienie ciała.. 9) Calea Zacatechichi (gatunek rośliny z rodziny astrowatych) Zagrożenia i działania niepożądane: różnego rodzaju reakcje alergiczne, ogólne osłabienie fizyczne, zawroty głowy, senność, mdłości, wymioty, wysypka, puchnięcie, podrażnienie skóry. 10) Leonotis Leonurus (roślina z rodziny wargowych) Zagrożenia i działania niepożądane: Przypuszcza się, że posiada działanie uzależniające podobne do uzależnienia nikotynowego. Dość często opisywanymi skutkami ubocznymi są nudności i wymioty, czasem także napięcie mięśni. BIBLIA WSKAZUJE RATUNEK OD UZALEŻNIEŃ ZŁE PRZYZWYCZAJENIA, ALE PRZEZ CHRYSTUSA MOŻESZ BYĆ WOLNY OD GRZECHU Każdy człowiek przyzwyczaja się do pewnych rzeczy lub spraw, a z biegiem lat przyzwyczajenia te stają się nawykami. W przysłowiu: „Przyzwyczajenie jest drugą naturą” jest więc zawarta jakaś prawda. Jak wiemy, przyzwyczajenia mogą być pożyteczne i szkodliwe. Czasami stanowią one ogromną siłę, przy czym siła ich jest zależna od tego, w jakim stopniu panują nad człowiekiem. Do pożytecznych przyzwyczajeń należy dbanie o higienę ciała, o porządek w domu, spacery na świeżym powietrzu, lektura pożytecznych książek, itd. Przyzwyczajeń złych i szkodliwych zarówno dla ciała i duszy jest tak dużo, że nie sposób wyliczyć ich wszystkich. Niewątpliwie do najgorszych należy poddawanie się destruktywnemu działaniu narkotyków, dopalaczy, alkoholu czy nikotyny. Działanie tych substancji i preparatów z nich zrobionych jest podobne do działania pospolitych trucizn. Nie jest możliwe policzyć, ile nieszczęścia i tragedii zostało spowodowanych przez rozpowszechniony w naszym społeczeństwie nawyk – nadużywanie szkodliwych substancji. POTRZEBA WOLNOŚCI I TOWARZYSTWA „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko mi wolno, lecz ja nie dam się niczym zniewolić… wszystko wolno, ale nie wszystko buduje (I Kor. 6,12;10,23). W sercu każdego człowieka pragnienie wolności jest niezwykle silne. Człowiek nie czuje się dobrze, jeżeli jest przykuty do miejsca, jeżeli nie ma wolności poruszania się po ziemi, mówienia czy pisania. Gnębią go złe nałogi i przyzwyczajenia przechodząc z pokolenia na pokolenia i napełniają serce człowieka smutkiem. Własne wysiłki, aby uwolnić się od tego całego ciężaru, nie dają pożądanych i oczekiwanych rezultatów. Toteż widzimy, że ludzie pozornie wolni, częstokroć są pożałowania godnymi niewolnikami grzechu. Zły duch zrobi wszystko, by odebrać człowiekowi wolność duchową; aby odebrać szczęście i radość, dając w to miejsce jakąś ich namiastkę, która prowadzi do zguby. Szatan za pomocą alkoholu, narkotyków, dopalaczy i innych nałogów zniewala ludzi i pcha na drogę grzechu; wpędza w chorobę i niewolę duchową. W każdym człowieku nie tylko drzemie tęsknota za wolnością, ale też pragnienie posiadania towarzystwa. Człowiek z racji swojej natury jest stworzeniem towarzyskim (I Mojż. 2,18) i odczuwa potrzebę życia w społeczności z innymi ludźmi. Każdy pragnie mieć towarzysza życia – męża czy żonę, dzieci, rodzinę i jak najwięcej życzliwych przyjaciół. Tymczasem uzależniające używki są nie tylko wrogiem wolności człowieka, ale też wrogiem przyjaznych stosunków między ludźmi. Zawiązywane przyjaźnie przy kieliszku, lufce czy tabletce są z reguły nietrwałe. Często pod wpływem zamroczenia różnymi środkami, ludzie dotąd przyjaźni i taktowni stają się sobie wrogami, co nierzadko doprowadza do przestępstw. Ludzie zdrowi psychicznie i moralnie zwykle stronią od osób zniewolonych przez narkotyki, dopalacze czy alkohol, a bywa, że dzieci wstydzą się nierzadko swoich rodziców – alkoholików,z kolei rodzice żyją w strachu przed swoimi dziećmi zażywającymi dopalacze i narkotyki. Tak więc używki nie tylko nie doprowadzają do trwałych przyjaźni, ale wprost przeciwnie – powodują ich rozpad, doprowadzają do kryzysu rodziny, pozbawiają współmałżonków wzajemnego zaufania, dzieci źle usposabiają do rodziców, itp. Pozostaje więc kolejne pytanie: jak osiągnąć wolność duchową, jakim sposobem znaleźć swoje właściwie miejsce wśród ludzi, i jak osiągnąć wybawienie i szczęście? PISMO ŚWIĘTE PRZYCHODZI Z POMOCĄ Na wszystkie postawione dotąd problemy i pytania daje odpowiedź Bóg, przez Swoje Słowo – Pismo Święte. Biblia nie tylko odsłania tajemnicę ludzkich nałogów, nazywając ich przyczynę grzechem, ale równocześnie pokazuje drogę wyjścia na wolność. W Ew. Jana 8,34 i 36 czytamy następujące Słowa Pana Jezusa: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu. Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie”. W Liście do Rzymian 5,8 powiedziane jest: „Chrystus za nas umarł”. On dobrowolnie wziął na Siebie grzechy ludzi, aby każdy, kto uwierzy i uzna Jego zastępczą śmierć, mógł być zbawiony (Jan 3,16). Dla wierzącego człowieka nie ma innego ratunku, jest tylko przez przyjście do Pana Jezusa, wyznanie Mu swoich grzechów i przyjęcie odpuszczenia grzechów przez ufną wiarę. Pan Jezus zbliża się do człowieka różnymi sposobami, jako nie do świętych i sprawiedliwych, ale grzesznych, aby ich wyzwolić z nałogów i zbawić. Przybył do zawiedzionych, by im dać otuchę do nowego życia. Przyszedł do zagubionych, aby im pokazać ich miejsce na ziemi i cel życia. Wierzący człowiek nie może sam o własnych siłach uwolnić się od zła i grzechu. Wielu ludzi próbowało i próbuje, czyniąc różne postanowienia, śluby i zapewnienia w rodzaju: od jutra nie będę zażywał, pił czy palił. Najczęściej efekty tego są znikome, bo jeżeli uda się dotrzymać słowa przez kilka miesięcy, to pewnego dnia, przy nadarzającej się okazji, nałóg znów powraca. Współczesny chrześcijanin, przytłoczony cywilizacją i techniką, szczególnie potrzebuje sił życiowych. Pismo Święte wyraźnie mówi,że źródłem siły jest Bóg, a droga do otrzymania tej siły prowadzi przez Jezusa Chrystusa. Pan Jezus powiedział: „Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi” (Mat. 28,18). On, jako Syn Boży, może więc obdarzyć człowieka swoją mocą i siłą do zerwania z grzechem i do prowadzenia nowego życia. On też może obdarzyć człowieka wolnością duchową, która jest podstawą wszelkiej wolności. „Bo wy do wolności powołani zostaliście, bracia… Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej wolności żyli. Stójcie więc niezachwianie i nie poddawajcie się znowu pod jarzmo niewoli” (Gal. 5,13.1). Możemy zaufać Jego zapewnieniu: „Albowiem grzech nad wami panować nie będzie” (Rzym. 6,14). On nikogo jeszcze nie zawiódł! W Piśmie Świętym znajdujemy dość ostre słowa o ludziach tkwiących w nałogach. Niektóre z nich przytoczymy, aby były bezpośrednim Bożym ostrzeżeniem: „Biada tym, którzy od wczesnego rana gonią za trunkiem, których do późnego wieczora rozpala wino” (Izaj. 5,11). „Ocućcie się, pijani i płaczcie, zawodźcie z powodu moszczu, wy wszyscy, którzy pijecie wino” (Joel 1,5). „Nie bywaj wśród upijających się winem lub obżerających się mięsem, gdyż pijak i żarłok ubożeją, a ospali chodzą w łachmanach” (Przyp. Sal. 23,20-21). „Bili mnie, a wcale nie bolało, tłukli mnie, a nic nie czułem, jak tylko wytrzeźwieję, znów do niego wrócę” (Przyp. 23,35). „Nie łudźcie się! Ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy, ani mężołożnicy, ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy Królestwa Bożego nie odziedziczą” (I Kor. 6,9-10). Jeżeli więc człowiek nie chce się znaleźć poza Królestwem Bożym, musi żyć w trzeźwości, odłączyć się od ludzi pogrążonych w grzechach i być wolnym od tego, o czym mówi I List do Koryntian 6,9-10. Powstrzymywanie się od szkodliwych substancji m.in. narkotyków, dopalaczy, alkoholu i nikotyny nie powinno być jednak wyłącznie wynikiem strachu przed konsekwencjami, jakie one za sobą pociągają i to zarówno konsekwencjami, o których mówiliśmy na początku (choroba, kryzys psychiczny, kryzys w domu rodzinnym i nieprzydatność w społeczeństwie ludzkim), jak również konsekwencjami duchowymi: śmierć wieczna – wieczne oddzielenie od Boga. Dla chrześcijanina wstrzemięźliwość od destrukcyjnych używek nie powinna być też jakimkolwiek przymusem, lecz powinna wynikać z żywej wiary w Jezusa Chrystusa i Jego Słowo oraz z miłości do Niego i wdzięczności za dokonane dzieło zbawienia. Wolność od wszelkich nałogów, zwyczajów i obyczajów – to ozdoba chrześcijanina i świadectwo jego nowego życia, na drodze do ojczyzny, która jest w niebie (Flp. 3,20). Bóg miłuje wszystkich ludzi. Syn Boży zmarł za wszelkie grzechy ludzkie. „Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni” (Izaj. 53,5). Z miłości do człowieka Chrystus poszedł na krzyż. „On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy, obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli” (I Ptr 2,24). On miłuje zarówno tego spętanego jeszcze złym nałogiem, jak i tego, którego już uwolnił i uczynił Swoim dzieckiem. Z tego więc wynika jasno, jaka powinna być postawa chrześcijanina wobec człowieka pogrążonego w nałogu. Jeżeli nam, którzy uwierzyliśmy i nawróciliśmy się, Pan Bóg przebaczył grzechy zgodnie z naszą prośbą, to powinniśmy przebaczyć również i tym, którzy nam wyrządzają wiele złego, tym, krzywdzącym nas pod wpływem dopalaczy, narkotyków, alkoholu. Jeśli nas Bóg ułaskawił i usprawiedliwił, to powinniśmy się modlić, aby światło Ewangelii dotarło do duszy ludzi zniewolonych szkodliwymi używkami, w otoczeniu których przebywamy; modlić się o to, aby poznali oni Bożą prawdę, dostąpili odpuszczenia grzechów i uwolnienia od nałogów. Pan Jezus wyrwał nas z mocy ciemności i już teraz przeniósł do Królestwa Syna Swego umiłowanego (Kol. 1,13). On może to uczynić z naszymi bliskimi i znajomymi. Niewątpliwie nie wszyscy z nich usłuchają Głosu Bożego, ale nie wolno nam ustawać w wołaniu o ich zbawienie; w wydawaniu im świadectwa o Chrystusie, który przyszedł „wypuścić uciśnionych na wolność” (por. Łuk. 4,18), „skruszyć bramy spiżowe i połamać zasuwy żelazne” (por. Ps. 107,16), zwyciężył szatana, śmierć. Tym bardziej więc może zniszczyć wszelkie zło w człowieku. Jedynie w Jezusie możemy odnieść trwałe zwycięstwo nad grzechem, również nad grzechem zniewolenia różnymi używkami. To właśnie On, Jezus Chrystus, jest Lekarzem nad lekarzami, jest Synem Bożym, który leczy nie tylko ciało, ale i duszę; jest Wybawcą z każdego nieszczęścia i każdej niewoli; jest najlepszym Przyjacielem i Towarzyszem życia. opracowanie L. Skworcz ŚWIADECTWA BRACI UWOLNIONYCH OD NAŁOGÓW Witam Serdecznie. Łaska Pana naszego, Jezusa Chrystusa, niechaj nie gaśnie nad Wami odtąd na zawsze. Amen. Motywy mego listu nie są specjalnie skomplikowane – wszak jestem człowiekiem prostym, a zawierają się one w zasadzie w jednym zdaniu: „Tak i wiara, jeżeli nie ma uczynków, martwa jest sama w sobie” – Jak. 2,17; toteż pomyślałem, iż poprawnie byłoby podzielić się tym, w co wierzę z kimś, kto zechciałby mnie wysłuchać. Moja droga do Boga była długa i owiana ciemnym kurzem. Mam 27 lat w rozumieniu cielesnym oraz 35 dni w pojęciu duchowym. Tak, dumny jestem z tego, że istnieje te 35 dni, bo mam wrażenie, iż dawne lata byłem jakby umarły, a na pewno ślepy; do tego głupi i arogancki, nie potrafiący powiedzieć nawet „dziękuję”, gdy ktoś starał się dla mnie. Jednym słowem – jak bardzo się myliłem, uzmysłowiło mi SŁOWO BOŻE: „Dlatego mój lud pozna moje imię, zrozumie w owym dniu, że to Ja jestem, który mówi: oto jestem” (Izaj. 52,6). Tak dotarł do mnie Jezus Chrystus – pokonał moje ohydne „JA” ofiarowując samego Siebie, tam na Golgocie i teraz tutaj w moim sercu; nie mam już serca z kamienia!!! Pokochałem CHRYSTUSA i pragnę ochrzcić się w Jego Królewskie Imię, zgodnie z Ewangelią (Mat.28,19). Pragnę to uczynić świadomie i z pełną odpowiedzialnością, jako nowy człowiek, jako człowiek Chrystusa. Wierzcie mi: ja nie potrafię w pełni ludzkimi słowami opisać tego, co czuję. Nigdy nie brakowało mi słów i byłem „dobrym” dialektykiem – dziś mi słów brakuje, by przypadkiem nie „sprofanować” tego wewnętrznego piękna, ograniczę swoją wypowiedź do słowa – AGAPE. Jaki jest skutek wpływu Słowa Bożego? 1. Rzuciłem palenie – od tak, wyszedłszy z założenia (albo Bóg albo „szlugi”) – te słowa pojawiły się w mej głowie, i nie palę. 2. Byłem uzależniony od leków psychotropowych, narkotyków, dopalaczy i alkoholu – i wyobraźcie sobie, że te patologie odeszły. Najbardziej niedowierzały tej przemianie moje „źródła” w Zakładzie Karnym, a są to osoby, które znam długi, długi czas. Powiem więcej – maść na bazie alkoholu mnie odrzuca! To niebywałe, prawda? Odeszły również nieczystości; przestałem przeklinać. 3. Jest pewna substancja (dopalacz) której nazwy nie wymienię, a którą lubiłem się odurzać. Zaaplikowałem ją sobie. Nadmieniam, że około 21gr tej substancji wywołuje śpiączkę („normalna” dawka to około 13 gr). Ja (nie wiedzieć czemu) zażyłem 30 gr – wszystko co w danym dniu posiadałem i… – NIE POCZUŁEM NIC !!! (Studiowałem już Pismo Święte, ale wówczas jeszcze nie wyznałem Chrystusa jako mego Zbawiciela). Do dziś się zastanawiam jak to możliwe, aby nie poczuć takiej dawki!!!!! 4. Uzyskałem powrotnie świadomość grzechu tzn. sumienie mam na swoim miejscu i czuję się chory, gdy zrobię coś złego. 5. Nie kłamię, jak dawniej. To takie pięć głównych uciążliwości, które mnie jako dawnego „JA” dyskwalifikowały jako człowieka. Już nie wspominam swoich przestępstw za które tu jestem, a których się brzydzę, bo były one (przestępstwa) odbiciem mego chorego zaropiałego serca, które uleczył Chrystus. Bóg tak pokierował moim życiem, bym pod koniec mego drugiego pobytu w ZK (a zostało mi ok. 13 miesięcy) znalazł powód, by PRAWDZIWIE ŻYĆ, bez patologii i brudu tego świata, dlatego postanowiłem, iż po wyjściu z Zakładu będę nie tylko żył zgodnie z Chrystusem, ale działał na Jego rzecz zgodnie z tym jak mnie Pan poprowadzi. Poza tym kiedyś (a było to około roku wstecz) przysiągłem Bogu, że jeśli mnie „oświeci” tzn. (uzmysłowi mi kim jestem i pozwoli w Siebie uwierzyć) to ja zostanę Jego wiernym sługą. Tak więc stało się to 3 września 2012r. – jeśli każe mi Bóg pojechać na inny koniec świata, bo tam znajdzie się ktoś kto potrzebuje Chrystusa, to ja pakuję swoje Pismo Święte i jadę. Ja wiem, że są ludzie dla których moje słowa nic nie znaczą. Wiem też, iż przyszłość (wolność od krat) słowa moje (które teraz piszę) rzeczowo zweryfikuje, wiem też (i jest to dla mnie najważniejsza kwestia), iż „Na podstawie słów twoich będziesz usprawiedliwiony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony” (Mat. 12,37) – tego się trzymam i wierzę Temu, kto to powiedział. Jest wiele rzeczy, które mi Bóg uświadomił przez Swoje Słowo. Są takie miejsca w Biblii, które specjalnie odznaczone Bóg kieruje bezpośrednio do mnie, a które ukazują mi moje dawne nędzne oblicze. Są również takie fragmenty, które dają mi wielką nadzieję, że to, co najpiękniejsze rozpoczęło się 3 września tego roku i jeśli wytrwam, to w zasadzie NIGDY się nie skończy, bo przecież umrzeć z Chrystusem znaczy również z Nim zmartwychwstać – Prawda?! Zrozumiałe też, iż zadawanie pytania „Dlaczego Bóg zezwala na cierpienia, głód i patologie” są pytaniami postawionymi bardzo źle, gdyż zło nie pochodzi od Boga i – jak mówi psalmista – gdy idziemy w Chrystusie przez życie, żadne zło nie jest straszne (Ps.23,4). Przecież Bóg wie, że ziemia jest skażona, a „troszkę” zaufania Bogu może wybawić człowieka od zła. To tak proste, że aż mi siebie żal, bo wcześniej tego nie widziałem, ale teraz już widzę i dziękuję za to Bogu w Jezusie Chrystusie, Panu moim, że mnie zechciał wyrwać z meandrów własnych argumentacji, w których tkwiłem tyle lat. I byłem tak nieposłuszny, że wzbraniałem się od tego, by spojrzeć ku górze na TRON SPRAWIEDLIWOŚCI i tam szukać ratunku, a przecież tylko to pozostaje człowiekowi, który wpadł w głęboki dół – nadzieja, że ktoś usłyszy nasz krzyk. Tym kimś jest Chrystus bez względu na to czy to się komuś podoba, czy nie: „A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mat.28,20) – Czy to nie cudowna obietnica? – A MOŻE JĄ NA SOBIE POCZUĆ KAŻDY CZŁOWIEK. Ja poczułem i za to dziękuję Bogu. Pozdrawiam w Chrystusie Jezusie. Amen. Waldemar od Redakcji: Waldemar uczestniczy w naszych spotkaniach w Zakładzie Karnym w Czarnem od czerwca 2012r., w jego celi odbywają się regularne godziny Biblijne, które prowadzi brat Sylwester (człowiek, który nawrócił się w więzieniu i wielokrotnie przeczytał całą Biblię; uczestniczy w naszych spotkaniach ponad 2 lata). W tej celi czytają ciekawe chrześcijańskie książki np. życiorysy Georga Millera i Hudsona Tailora oraz inną ciekawą literaturę. Trudno mi rozpocząć pisanie tego świadectwa, gdyż wiąże się to z powrotem do dalekiej przeszłości, do lat, przez które towarzyszyły mi przykre uczucia, które niszczą wnętrze, serce człowieka, a w moim przypadku – serce małego chłopca. Powrót do przeszłości jest dla mnie ciężki, nieprzyjemny. Ale dzisiaj jako dorosły człowiek, trzymający się mocno dłoni Jezusa Chrystusa mam tyle sił, odwagi, by to zrobić – by napisać, jak człowiek przemienia się w bestię, bo tak to dzisiaj bym nazwał. Bo kto nie szanuje ludzi, kto krzywdzi ludzi, kto napada, bije, okalecza, a w końcu pozbawia życia – nie zasługuje na miano człowieka. A ja takich czynów się dopuszczałem i – co najgorsze – sprawiały mi one przyjemność. Gdy dopuszczałem się przestępstwa, zawsze była krew – albo moja, albo kogoś. Widok krwi mnie uspokajał, ale też rozwścieczał. Strzelano do mnie, miałem też broń przystawioną do głowy. To cud, że zdołałem uciec przed kulami. Wiele razy moje życie wisiało na włosku. Dochodziło już nawet do takich sytuacji, że sam chciałem się go pozbawić. Było ono zniewolone alkoholem, narkotykami, dopalaczami, tytoniem, psychotropami. Diabeł mocno mnie trzymał w swoich szponach i nie chciał puścić. Może wiedział, że kiedyś zacznę się nawracać i robił wszystko, by temu zapobiec. Ja dzisiaj w żadnym wypadku nie zamierzam się usprawiedliwiać z przestępstw, których się dopuściłem. Jestem winny, byłem podłym człowiekiem, bardzo agresywnym zarówno do mężczyzn, jak i kobiet. Nie miałem łatwego życia jako dziecko. Do szóstego roku życia wychowywałem się u babci. To była bardzo dobra kobieta, kochała mnie, przy niej czułem się bezpiecznie. Ale gdy zacząłem szkołę podstawową, zabrała mnie mama. Ojca nie znałem, bo odbywał karę pozbawienia wolności, a z ust mamy pod jego adresem zawsze wychodziły słowa przepełnione nienawiścią i agresją. W domu był alkohol i spotkania ze znajomymi zakrapiane wódką. Mamie przypominałem ojca, więc pod wpływem alkoholu agresywne słowa kierowała też do mnie. Z czasem do agresji słownej doszła też fizyczna. Wieczorami w swoim pokoju często płakałem, modliłem się do Pana Boga, żeby mama mnie już nie biła albo by mnie zabrał do babci. Nie chciałem żyć, chciałem pójść do babci, bo przy niej było mi dobrze. Któregoś dnia, gdy miałem ok. 13 lat, podczas bicia wyrwałem mamie kabel z ręki, spojrzałem na nią z nienawiścią i powiedziałem, że jak dorosnę, to ją zabiję. Od tej pory nie pozwalałem się bić, zresztą nie było takiej możliwości, bo zacząłem często uciekać z domu. Kradłem, żeby mieć co jeść, spałem na klatkach schodowych, poznawałem środowisko przestępcze, nauczyłem się palić papierosy, pić alkohol. Wsiadłem do pociągu, który zaczął wieść moje życie na zatracenie. Ze spokojnego, cichego dziecka przemieniałem się w młodocianego przestępcę, różniącego się od moich rówieśników tym, że ja się niczego nie bałem i byłem bez skrupułów. Podczas ucieczek poznałem tatę. Uważałem, że jest w porządku, ponieważ nigdy mnie nie uderzył i nigdy nawet nie krzyknął. Zamieszkałem z nim. Mogłem palić, mogłem pić, brać – mogłem wszystko. Oczywiście on mnie upominał, ale ja nie słuchałem. Biłem i okradałem pijanych mężczyzn. Byłem jeszcze dzieckiem, nie miałem dużo siły, więc uderzałem ich sztachetą w głowę, a następnie zabierałem wszystko, co miało wartość. W wieku 14 lat byłem już uzależniony od alkoholu i tytoniu. Moje zachowanie przyczyniło się do tego, że zostałem umieszczony w Zakładzie Wychowawczym. Nie nauczyłem się tam niczego dobrego. W wieku 16 lat, po ukończeniu szkoły, opuściłem zakład. Wiedziałem, że do 17 roku życia jestem praktycznie bezkarny, że nie mogę trafić do więzienia. I to był okres, w którym dopuściłem się wielu przestępstw. Zamykano mnie kilka razy w szpitalu psychiatrycznym, gdyż jak wpadałem w szał, to uspokoić mógł mnie jedynie kaftan bezpieczeństwa i duże dawki silnych leków psychotropowych podawanych w zastrzykach. W wieku 17 lat już siedziałem we więzieniu. W zakładach karnych przesiedziałem ponad 16 lat. W trakcie odbywania wyroków przez 5 lat brałem narkotyki i dopalacze. Mieszane ze sobą różne substancje dawały mi „niezłego kopa” i możliwość ucieczki od rzeczywistości. To był dla mnie środek na przetrwanie, bez którego później nie potrafiłem już funkcjonować. Zakład Karny opuściłem w wieku 33 lat po ukończeniu terapii odwykowej. Przebywałem na wolności 3 lata. Założyłem rodzinę, urodziła mi się córeczka. Chociaż już nie popełniałem drastycznych przestępstw, to jednak nie potrafiłem funkcjonować na wolności. Byłem tak mocno przesiąknięty więzieniem oraz zniewolony nałogami, że ciężko mi było się na niej odnaleźć. Diabeł nie przestawał o mnie walczyć, a ja nie piłem i brałem po to, żeby się bawić, tylko po to, żeby umrzeć. Skutki mojego uzależnienia były wstrząsające. Miałem halucynacje, widziałem różne rzeczy – śmierć, diabła. I to moje uzależnienie zaskutkowało tym, iż zostało mi odwołane warunkowe zwolnienie. W marcu 2010 roku musiałem wrócić do Zakładu Karnego na 3 lata i 8 miesięcy. Dzisiaj uważam, że tak naprawdę, to nie była dla mnie kara, lecz wielka łaska i dar, aby mnie ratować i przywrócić do życia. Bo nie ulega najmniejszej wątpliwości, że ja bym zmarł zniewolony nałogami. Idąc do więzienia, nie spodziewałem się, że jeszcze wyjdę. Opuściłem je jako inny człowiek, człowiek, którego życie zmienił Jezus Chrystus. Nie pomogły mi zakłady psychiatryczne, terapie, psychiatrzy czy psycholodzy. Wyzwolił mnie Ten, któremu dana została wszelka moc zarówno w niebie, jak i na ziemi, wyzwolił mnie Bóg. Dzisiaj jestem człowiekiem wolnym od alkoholu, psychotropów, narkotyków, dopalaczy, papierosów; jestem trzeźwy. Podczas odbywania kary oprócz tego, że dobry Bóg otoczył mnie opieką, to postawił na mojej drodze przyjaciół z Ewangelicznego Związku Braterskiego. Przez ponad 2 lata nie opuściłem żadnego spotkania – słuchałem, uczyłem się, codziennie studiowałem Biblię. Ja już wiedziałem, że nie wrócę do starego życia, że nie chcę tego, że ja już nie potrafię krzywdzić ludzi, że już nie jestem do tego zdolny. Po opuszczeniu Zakładu Karnego niezwłocznie udałem się do Szczecinka. Otrzymałem tutaj dużo ciepła i miłości. Podano mi pomocną dłoń, zapewniono mieszkanie, opiekę. Po raz pierwszy od ponad 30 lat czuję się wolnym i szczęśliwym człowiekiem. Jak nowonarodzone dziecko uczy się raczkować, tak ja na nowo uczę się żyć, uczę się pracować, uczę się szacunku do siebie, szacunku do ludzi. Oddałem swoje życie do dyspozycji Boga, oddałem Mu moje serce, oddałem Mu całego siebie, oddałem Mu wszystko. Głęboko wierzę, że Bóg mi pomoże, bo sam nie dam rady przejść przez życie dobrze i godnie. Na zakończenie chciałbym posłużyć się pierwszymi wersetami Psalmu 30: „Wysławiać cię będę, Panie, bo wyciągnąłeś mnie z toni I nie pozwoliłeś wrogom moim cieszyć się ze mnie. Panie, Boże mój, Wołałem do ciebie i uzdrowiłeś mnie. Panie! Podniosłeś z otchłani duszę moją, Ożywiłeś mnie pośród tych, którzy schodzą do grobu”. Tomasz